Dzień trzeci: Pościel
Kocham spać. Dużo i często. W każdych warunkach raczej, chociaż nie zawsze dobrze się to kończy, na przykład wtedy kiedy kierowca Polskiego Busa zrzucił mnie z siedzenia przy hamowaniu. Ale nie żałuję, co pospałam, to moje. Ale najbardziej lubię spać w domu. Kiedy wracam na weekend, na święta czy jakąkolwiek inną okazję. Nie mam specjalnych wymagań, co do pościeli. Chociaż ta w domu jakoś najbardziej mnie przekonuje. Chociaż może ‘przekonuje’ to mało powiedziane. Kładąc się spać w domu, we własnym łóżku, czuję się, jakbym znowu miała 7 lat. Moja Mama zawsze była mistrzem w wietrzeniu pościeli. Kiedy poduszka pachnie wiatrem, trudno mieć złe sny. I budzić się nieszczęśliwym.